Rss Feed
  1. Kinowa oferta ślubna

    poniedziałek, 13 czerwca 2011

    Wraz z nadejściem tegorocznego sezonu weselnego kino serwuje nam trochę ślubnych wątków. Aktualnie można zacząć wczuwać się w klimat, oglądając takie filmy, jak:
    "Pożyczony narzeczony" - dla fanów Emily Giffin i nie tylko, przyjemne, ale trochę za dużo treści jak na 1,5 godz (jak to często bywa z adaptacjami powieści). Miło się ogląda za to Kate Hudson, która jest zabawna i korzysta sobie wdzięcznie ze swojego komediowego talentu.

    A już wkrótce:
    "Bridesmaids" czyli "Druhny" - premiera 29.07, mają być damską odpowiedzią na Kac Vegas, oby lepszą niż Lejdis na Testosteron. Polski trailer jest jakoś smutno zmontowany, więc zamieszczam amerykański:



    Jesienią zaś do kin wchodzi kolejna część "Zmierzchu: Przed świtem", gdzie odbędzie się wampirzy ślub, trailer został pokazany z hukiem na gali MTV Awards, a przed nim trailer trailera. Ciekawe, czy tajemnicza kreacja Belli wyznaczy trendy wśród dorastających razem z nią fanek, które już niedługo same będą stawać na ślubnym kobiercu?



    Poza tym już dziś w kinach można zobaczyć "Melancholię" i "Kac Vegas 2", jak dziwne by nie było zamieszczanie tych dwóch tytułów obok siebie. W pierwszym dziele, von Trierowskim, pokazane jest wesele nagrodzonej w Cannes Kirsten Dunst czyli Justine, a w drugim Stu żeni się z Tajką. Nie zastanawiacie się, co się stało z jego poślubioną w Las Vegas przypadkową żoną? My tak, więc musimy obejrzeć i się dowiedzieć.

    Co do nas - oglądaliśmy zaproszenia i już prawie wybraliśmy, co trzeba. Bez marudzenia, więc chyba odbędzie się to wszystko szybko. A kiedy już się skończy sesja, będziemy załatwiać coraz więcej ślubnych spraw, co oznacza więcej newsów o tym, co u nas, niż o tym, co u Roberta Pattinsona.

  2. 2 komentarze:

    1. Gosia pisze...

      jako że książki Emily Giffin bardzo lubię, wybrałam się na ekranizację "coś pożyczonego", no i jak dla mnie - dawno nie byłam na tak nieciekawym filmie :) zbyt wolna akcja, a że wzięłam na to swoją drugą połówkę to więc on zupełnie się wynudził :)

    2. jasiu pisze...

      o rany. Ten film miał dwie twarze - jedną normalną w miarę działającą i zabawną (choć przeładowaną wątkami) komedie romantyczną, i drugą - sceny z musicali (całowanie w deszczu, w tle most, bieg w deszczu, odchodzący chłopak itp.) - to był dopiero dramat. Montaż uczyniłby cuda

    Prześlij komentarz